Zmień swoją dietę na lepsze! | Klub Fitness RELAKS w Przyłękach

Zmień swoją dietę na lepsze!

Wkroczyliśmy w Nowy Rok przepełnieni nową energią i zmobilizowani do wytrwania w postanowieniach. Wiele z nich miało za pewne związek ze zmianą sposobu żywienia. Radykalne diety, liczenie kalorii i restrykcyjne ograniczenia nie mają jednak nic wspólnego ze zdrową dietą. Osłabią nasz organizm, odbiorą nam siłę, wpędzą w podły nastrój i nie zagwarantują utrzymania ciężko wypracowanej masy ciała. Chciałabym udzielić Wam kilku wskazówek, w jaki sposób zmienić swoją dietę na lepsze – nie tak, aby szybko się odchudzić, ale tak, by zwyczajnie poczuć się lepiej we własnym ciele.

 

PRODUKTY, Z KTÓRYCH ROZWIJA SIĘ ŻYCIE

 

     Makrobiotyczne podejście do spraw diety oparte na starożytnej chińskiej medycynie mówi o tym, żeby zwrócić szczególną uwagę na produkty, z których rozwija się życie – ziarna, orzechy, pestki. To na nich powinna opierać się nasza dieta.

     Ziarna zbóż muszą zawierać w sobie wystarczającą ilość energii i składników mineralnych, by wyrosła z nich nowa roślina, dlatego opierając dietę na pełnym ziarnie, możemy być pewni, że dostarczamy organizmowi cenne składniki pokarmowe i dużą dawkę siły, potrzebnej, by w ogóle chciało nam się wstać z łóżka.

     Gorąco polecam wykorzystywane w niewielkim stopniu na naszych stołach kasze. Wszystkie obfitują w witaminy z grupy B (odpowiedzialne za stan skóry, paznokci, ale także nasze dobre samopoczucie), lecytynę (wspomagającą pamięć i koncentrację), czy magnez (mający wpływ na pracę mięśni). Przejdźcie się choćby do marketu i sprawdźcie, jak bogaty jest asortyment kasz – tradycyjna jęczmienna, lekkostrawna manna, bogata w błonnik gryczana, delikatny kuskus (do przygotowania w 5 minut – dodatkowa zaleta!), odmładzająca kukurydziana, czy przepyszna, szczególnie gotowana na mleku, z dodatkiem owoców czy bakalii, jaglana (dodatkowo zawiera krzemionkę, która wzmacnia włosy i paznokcie!). W sklepie ze zdrową żywnością dodatkowo dostaniemy całe ziarna np. pszenicy, które świetnie nadadzą się jako dodatek do obiadu zamiast bezwartościowego ryży czy ziemniaków. Ale pamiętajmy – zdrowe produkty zbożowe to naturalne płatki jęczmienne czy owsiane, a nie pełne konserwantów i nieprzyswajalnej skrobi płatki typu „fitness”… Z takiego płatka jeszcze żadne życie nie powstało ;)

Z nasion, orzechów i pestek w przyszłości rozwiną się wielkie kwiaty i drzewa, więc pomyślcie, jaką dawkę energii muszą w sobie zawierać… Słonecznik, dynia, migdały – wykorzystujmy je jak najczęściej, dodając po trochu do jogurtu, czy kasz. Spróbujmy też siemienia lnianego. To doskonale źródło oczyszczającego błonnika, a także energii, witamin i tłuszczów, będących numerem jeden w profilaktyce antynowotworowej i antymiażdżycowej.

     Zwróćmy uwagę na jajka – z niego wyrasta pisklę, które żyjąc pod skorupką, korzysta jedynie z zasobów zgromadzonych w białku i żółtku. Przez wiele lat trwała negatywna kampania dotycząca jajek jako źródła złego cholesterolu, a tak naprawdę spożywanie dużej ilości jajek nie ma negatywnego wpływu na nasze serce – zawierają one też dużo zdrowego tłuszczu, a za miażdżycę odpowiada głównie tłuszcz trans, który powstaje przy długotrwałym  smażeniu i obróbce potraw…

 

CO Z WARZYWAMI?

 

     Restrykcyjne diety nakazują przede wszystkim objadanie się niskokalorycznymi warzywami, nie zważając na to, że warzywa nie dostarczą nam energii. A przecież podstawowym celem pożywiania się jest podaż organizmowi kalorii, dzięki którym możemy chodzić, biegać, śpiewać, tańczyć. Nic dziwnego, że po dniu jedzenia na zmianę marchewki, brokułów i kalafiorów, wieczorem rzucamy się na cukierki i ciastka. Warzywa są bardzo wartościowym dodatkiem, ale jeśli chcemy dobrze się czuć i mieć chęć do życia, nie mogą służyć za główne źródło pożywienia. A pod względem wartości odżywczej warzywa i tak zostają daleko w tyle za ziarnami… Uwierzcie, jeśli nie ważycie 150 kg i nie musicie schudnąć w miesiąc 10 kg do operacji wszczepienia by-passów, nie ma potrzeby i sensu budowania jadłospisu w oparciu głównie o tę grupę produktów.

 

MIĘSO CZY RYBY?

 

A co z mięsem? Nie będę na siłę forsować ajurwedyjskich poglądów, o tym, że mięso jest martwe, więc nie da nam energii potrzebnej do życia, ale uważam, że ograniczenie spożywania mięsa może przynieść dużo korzyści zdrowotnych. W dzisiejszych czasach przy chowie zwierząt i produkcji mięsa wykorzystuje się mnóstwo antybiotyków i chemicznych konserwantów, które obniżają naszą odporność i zatruwają organizm, dlatego przy kupnie produktów z tej grupy, nie kierujmy się niską ceną, tylko pochodzeniem. Prawda jest taka, że jeśli nie mamy tendencji do niedokrwistości, możemy spokojnie ograniczyć ilość mięsa w diecie na rzecz soczewicy, jajek,  kefirów. Jedzmy też ryby, ale i tutaj kluczową rolę odgrywają warunki hodowli – słodkowodne ryby hodowlane są nafaszerowane hormonami i antybiotykami, morskie – radioaktywnymi pierwiastkami. Najlepiej więc samemu łowić w czystych rejonach, a jeśli nie mamy ku temu możliwości, kupujmy ryby morskie z terenów mórz europejskich. Stanowczo nie polecam wynalazków typu pangi czy tilapie, które są sprowadzane z hodowli azjatyckich i tak naprawdę nie wiadomo, co zawierają… W przypadku ryb cena naprawdę ma znaczenie.

 

KONIEC Z CHEMIĄ

 

Kluczowe dla dobrego samopoczucia jest ograniczenie produktów bardzo przetworzonych i zakonserwowanych. Obciążą naszą wątrobę, osłabią układ odpornościowy, a w przyszłości mogą przyczynić się do powstania zmian nowotworowych. W miarę możliwości kupujmy żywność ekologiczną , prosto z małych gospodarstw. Zrezygnujmy z gotowych dań w proszku czy słoikach – to po prostu wolno działające trucizny.

 

REGULARNOŚĆ

 

O tym oczywiście wiadomo wszystkim – jedz mniej, a częściej. Odciążymy w ten sposób żołądek i jelita, przez co poczujemy się lżej, a organizm nie będzie miał czasu na magazynowanie tłuszczu.

 

Stosując się do powyższych zasad może nie schudniemy 20 kg w kwartał, ale będziemy mieć pewność, że nasza dieta wzmacnia organizm, dodaje nam siły, usprawnia pracę narządów, oczyszcza krew i skórę, poprawia pracę mózgu. I mogę Was zapewnić, że będziecie czuli się lepiej i lżej we własnym ciele, nawet z tymi kilkoma kilogramami więcej niż norma przewiduje :)

                                                                                                      Ania.