Żywność „podwyższonego ryzyka” | Klub Fitness RELAKS w Przyłękach

Żywność „podwyższonego ryzyka”

Kiedy zaczynamy się odchudzać, wykluczenie pewnych grup produktów z diety, wydaje nam się oczywiste. Przestajemy jeść kiełbasy, żółty ser, masło, tłuste partie mięsa, słodycze, majonez, cukier, chipsy. Chciałabym pokazać Wam jednak, że nie tylko te produkty, uważane powszechnie za niezdrowe, są bombami kalorycznymi. Pragnę przedstawić Wam kilka przykładów żywności, która na pierwszy rzut oka wydaje się niegroźna a wręcz wskazana, gdyż docenia się jej walory odżywcze, a tak naprawdę, mimo prozdrowotnego działania, w dietach odchudzających powinno się ją wykluczyć, ze względu na przeładowanie kaloriami.

Orzechy, nasiona, pestki (np. słonecznik, dynia, mak)

Ich pozytywnego wpływu na układ krwionośny, nerwowy, stan skóry i włosów nie da się przecenić. Niestety, mimo pozytywnego wpływu na zdrowie, z diety redukcyjnej muszą zostać wykluczone, gdyż są prawdziwymi bombami kalorycznymi. Często zgłaszają się do mnie pacjenci, mówiąc „Pani Aniu, ale ja nic nie jem a tyję!” a po przeanalizowaniu ich sposobu żywienia okazuje się, że mimochodem, w ciągu dnia, potrafią zjeść właśnie paczkę nasion słonecznika, czy kilka garści orzechów. Uważane za najzdrowsze orzechy włoskie zawierają aż 650 kcal w 100g (mała paczka)! To około ¼ zapotrzebowania dziennego dorosłej kobiety! Pestki słonecznika niewiele im ustępują – 560 kcal/100g a tak lubiane pistacje – 580 kcal/100g. Dlatego choć są to naprawdę wartościowe i zdrowe przekąski, podczas diety rezygnujemy z ich podjadania a nawet gdy się nie odchudzamy, uważamy, by nie przesadzić ze spożywaną ilością tych pyszności.

Banany

W dietach odchudzających na jednym z pierwszych miejsc stawia się spożywanie owoców. Niestety, tak lubiane przez wiele osób banany, mają dużo więcej węglowodanów niż inne produkty z tej grupy. Średni banan to około 150-200 kcal i jest dwa razy bardziej kaloryczny niż gruszka a trzy razy bardziej niż grejpfrut! Dlatego pamiętajmy – banan to posiłek a nie przekąska i ich ilość w diecie musi być ściśle reglamentowana ;)

 

Soki owocowe

To chyba najbardziej „niedoceniana” bomba kaloryczna spośród wszystkich. Wiele osób traktuje soki jak wodę i pije je często w trakcie posiłków i między nimi. Analizując wywiady żywieniowe moich pacjentów, zaobserwowałam, iż potrafią w ciągu dnia wypić nawet ponad litr soku, czym dostarczają niepotrzebnie organizmowi około 500 kcal i mnóstwo niezdrowych, prostych węglowodanów. Pamiętajmy więc, by nie zastępować wody i herbaty sokami owocowymi, bo może się to na nas zemścić dodatkowymi centymetrami w pasie!

Tłuste ryby morskie (łosoś, makrela, śledź)

 

Trwa prawdziwa moda na spożywanie tych ryb i ze zdrowotnego punktu żywienia to strzał w dziesiątkę. Ich zalety to mnóstwo witamin, nienasycone kwasy tłuszczowe, pełnowartościowe białko. Niestety, np. łosoś w 100 g zawiera 200 kcal, podczas gdy taki mintaj tylko 75 kcal! Jest to spora różnica i w czasie odchudzania powinniśmy takie ryby spożywać w niewielkich ilościach i starać się zastępować je chudymi dorszami, mintajami czy morszczukami.

Produkty typu „light”

Niestety, producenci tego typu żywności, nie zawsze bywają uczciwi wobec konsumentów. O ile spożywanie w trakcie diety np. jogurtu typu „light” czy „chudszej” wersji margaryny ma sens, to wszelkie produkty typu wafelki, ciasta, czy pieczywo z napisem „light” nierzadko wcale nie zawierają mniej kalorii niż normalne produkty. Bądźmy więc czujni i pamiętajmy, że gdy jakiś produkt musi być z diety wyeliminowany, to nie oznacza to zamiany na „odtłuszczoną wersję”, tylko pełną rezygnację. Tyczy się to przede wszystkim słodyczy z tej kategorii!

 

Alkohol

Butelka piwa to 250 kcal a że od piwa „rośnie brzuch”, wszyscy zdają sobie sprawę. Odnoszę za to wrażenie, że nie docenia się „tuczącej” wartości wina czy wódki. Kieliszek wódki to 110 kcal a wina około 100 kcal. O ile na jednym kieliszku poprzestaniemy, to tragedii nie będzie, ale gdy wypijemy np. 6-7 kieliszków wódki i popijemy ją sokiem to przyjmiemy dodatkowo ponad 1000 kcal, czyli blisko połowę dziennego zapotrzebowania! Alkohol ma też wyjątkowo zły wpływ na przemiany metaboliczne w organizmie i najprościej mówiąc – pijąc, nie schudniemy.

Można powiedzieć, że przedstawione wyżej produkty oznaczamy żółtym światłem – są to w większości produkty zdrowe i nieszkodliwe, które jednak niejednokrotnie bardzo przeszkadzają w odchudzaniu. Dlatego zachęcam Was, abyście wzięli je pod rozwagę przy planowaniu jadłospisu. A gdy się zdarzy ulec pokusie i zjeść za dużo orzeszków, to oczywiście zapraszam na naszą salę fitnessową ;)

Pozdrawiam,

Ania